Tokio: Shinjuku, Kaubkicho

Shinjuku to jedna z tych dzielnic, która praktycznie nie śpi – i jak każda inna pełna jest kontrastów. Z jednej strony dzielnica czerwonych latarni – imprezowe Kabuchiko, z drugiej pijacka Golden Gai, z trzeciej świątynia Hanazono i gdzieś pomiędzy tym wszystkim jedzeniowe Omoide Yokocho.

Kabukicho było moim pierwszym przystankiem obu podróży do Japonii. Mimo, że generalnie lubię ciszę i spokój, ten zgiełk, hałas i wszechobecne neony rozświetlające dzielnicę mają swój klimat. Nie rzuca się też w oczy, że to faktycznie dzielnica „czerwonych latarni” – powiedziałbym raczej, że to dzielnica imprezowa – lokale oferujące „usługi” (trochę też z powodu japońskiego prawa) nie rzucają się w oczy i najczęściej to jednak bary z hostessami-kelnerkami (co raczej oznacza zero erotyki) niż coś więcej; część lokali obwieszona jest tabliczkami „Japanese only”, jeśli więc oferują coś więcej, dzielnica wcale nie jest otwarta na turystów – może to jednak wynikać też z ich zachowania – wielu turystów myśli, że jeśli płacą, to mogą wszystko; widząc jak potrafią się zachowywać na terenie świątyń nawet nie chcę myśleć, nie dziwię się, że część barów i lokali pozostaje otwarta jedynie dla tubylców.

„Japanese Only”. Z czerwonych napisów można wywnioskować, że to lokal 18+; źródło: tokyotimes.org.
Dotyczy to też restauracji i barów, zwłaszcza w Golden Gai.

Najbardziej charakterystyczne miejsca to oczywiście brama główna, podkreślająca swoimi czerwonymi kolorami z jaką dzielnicą mamy do czynienia (Kabukucho Ichiban-gai Street; często pojawia się w grach, zwłaszcza w serii Yakuza), oraz sąsiednia Central Road zwana też Godzilla Road, bowiem widać z niej głowę słynnego japońskiego potwor zamontowaną na dachu Toho Cinemas; tutaj znajduje się też chyba najsłynniejszy sklep Donki w Japonii (na równi z Donkim z owalnym diabelskim młynem w Dotonbori), w którym kupimy wszystko – jedzene, ubrania, zegarki, walizki, gadżety, telefony, a nawet przedmioty 18+. Równie słynna jest główna droga Yasukuni-dori od której wszystkie imprezowe uliczki odbiegają – jeśli oglądaliście jakiś film który dzieje się w Japonii (np. Lost in Translation) i było tam ujęcie przejazdu przez Tokio nocą, na 99% było to właśnie ujęcie z tej drogi.

Midnight Diner z Netflixa; Można tutaj zobaczyć przejazd Yasukuni-dori; Kabukucho znajduje się z lewej strony i nocą obowiązuje tam zakaz wjazdu

Od wschodu z Kabukicho graniczy Golden Gai – plątanina uliczek na których znajdziemy 200 mikro-barów, tak ciasnych, że często mieści się tam max 4-6 osób, plus sprzedawca za barem. Spora część niechętnie przyjmuje obcokrajowców (tabliczki „Japan/Japanese only” to 30-40% lokali), natomiast te bardziej przyjazne turystom dzielą się na te które biorą 1000-2000 jenów za wejście (22-50zł), lub takie, które wejściówki nie mają. Większość serwuje głównie alkohol, ale są też chociażby ramenownie – do najsłynniejszego Niboshi Ramen zawsze stoi kilkanaście osób, więc niestety nie powiem czy za tą sławą idzie też smak 😉 Ciekawostką jest, że ten lokal i wiele innych znajdują się na pierwszym piętrze, na które prowadzą schodki wąskie niczym w brytyjskich domach. Nawet jeśli nie macie zamiaru kosztować, warto zwiedzić Golden Gai, aby poczuć ten unikalny klimat.

Wzdłuż Golden Gai biegnie niepozorna uliczka, przy której znajdują się garaże i schody, które wydają się prowadzić do mieszkalnej części tej dzielnicy – okazuje się jednak, że za ścianą tych wszystkich imprezowych przybytków znajduje się całkiem spora świątynia Hanazano, czyli kolejny raz japoński mix starego i nowego, mieszanka sacrum i profanum oddzielona raptem płotkiem.

Wejście – niepozorne; Z lewej w oddali alejki Golden Gai

Na wschód, za zielonym mostem kolejowym ukryta jest kolejna dzielnica wąskich alejek – Omoide Yokocho – która skupia się jednak nie na alkoholu, a na jedzeniu. Uliczki są raptem dwie, ale są nie mniej klimatyczne niż Golden Gai, zwłasza, że tutaj dodatkowo mamy zapachy z kuchni i unoszącą się parę. Muszę jednak zaznaczyć, że zapach sosu sojowego, glonów wakame/nigiri oraz glutaminianu które wychodzą czasesm z zapleczy restauracji bardziej przypomina zapach ze ścieków zmieszany ze stęchlizną starego strychu, więc nie zdziwcie się, gdy pyszny zapach ramenu czy innego yakitori szybko zostanie zepsuty wentylacją puszczoną na drogę…

Shinjuku ma też kilka innych atrakcji, jak chociażby Tokyo Metropolitan Government Building z którego tarasów można za darmo podziwiać panoramę Tokio, z kolei nieco na południe od głównej bramy Kabuchiko, przy wejściu do stacji Shinjuku Station znajduje się słynny gigantyczny kot w 3D – instalacja z ekranów 3D ustawiona w taki sposób, aby wydawało się, że animacje wychodzą poza obrys.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *