Wycieczka do Karlskrony była krótkim jednodniowym wypadem – to chyba najkrótsza z moich zagranicznych wycieczek. Ponieważ dostaliśmy się tam promem, śmiem nawet twierdzić, że dłużej tam płynęliśmy niż zwiedzaliśmy – ale zdecydowanie udało nam się poczuć „szwedzki” klimat.

Oczywiście największe wrażenie robią świetnie znane z wszelkich wizytówek Karlskrony kolorowe domki w dzielnicy Björkholmen. To jedno z takich miejsc, gdzie chciałoby się mieszkać.


Jednym z klasycznych punktów wycieczek jest też wysepka Stakholmens, na której w czasie wojny znajdowało się działo przeciwlotnicze – wszystko jest tu z kamienia i betonu, dzięki czemu świetnie widać panoramę miasta.


Przy zwiedzaniu Karlskrony trzeba wziąć pod uwagę, że to już północna część Europy więc lato jest jeszcze słabsze niż nad Bałtykiem – chociaż byliśmy w lipcu, to temperatura oscylowała gdzieś bliżej 15-18 stopni (zależy czy wyszło akurat słońce).






Dodaj komentarz