
Nie jestem w stanie zliczyć ile razy byłem w Krakowie. Na pewno był to rok 1999, a później byłem jeszcze kilka razy, czasem nawet na jeden dzień.


Moje zwiedzanie dawnej stolicy polski zazwyczaj koncentrowało się wokół klasyków, tj. Zamku Królweskiego na Wawelu (razem ze Smoczą Jamą i Smokiem Wawelskim), Dziedzińca Akadowego i Katedry Wawelskiej.







Poza tym Planty, ul. Franciszkańską, Rynek Główny, Sukiennice, Brama Floriańska, Kościół Mariacki razem z ołtarzem Wita Stwosza, Barbakan. Świetnie kojarzę też klasykę podśmiechujek wśród turystów, czyli restaurację „Pod Złotą Pipą”.




Raz zwiedziłem Kazimierz (w tym słynną ulicę Kupa), gdzie udało mi się nawet zaznać nocnego życia w klubie Cocon. Myślę, że zdecydowanie mam tam jeszcze sporo do odkrycia. Niestety, nie spróbuję już kotleta „u Endziora”, bowiem właściciel odszedł z gastronomii.


Dodaj komentarz