W Wieliczce byłem co najmniej dwukrotnie – w 1999 oraz 2006. Kopalnia kultowa, natomiast to czy najlepsza spośród podziemnych atrakcji, zależy chyba od tego czego szukamy – dla mnie równie interesujące były np. kopalnia węgla w Nowej Rudzie czy Kopalnia Uranu w Kletnie, nie wspominając o różnego rodzaju jaskiniach, lub atrakcjach tak tajemniczych jak podziemne miasto Osówka.
Wieliczka zapunktuje najbardziej, jeśli wcześniej nie mieliśmy do czynienia z trasą podziemną. Kto nie lizał soli ze ścian, ten nie wie co to życie – chociaż nie jestem dziś pewien, czy ta sól to była faktycznie ze ściany, czy to smak śliny i potu z rąk poprzednich zwiedzających…

Nie można jednak zaprzeczyć, że nacieki solne oferują ciekawe widoki, kaplica Św. Kingi z solnymi rzeźbami zachwyca rozmiarem i żyrandolami, a winda (szola) pokonująca w drodze powrotnej 135m w 34 sekundy (dobrze ponad 40 pięter) sprawia, że człowiek czuje przemieszczający się żołądek.


Mimo, że trasa ma prawie 3,5km i wymaga pokonania 800 stopni, nie jest to specjalnie odczuwalne – trasa prowadzi głównie w dół lub jest nieznacznie pochyła, co nie powoduje dodatkowego zmęczenia. Warto zaznaczyć, że w całej kopalni jest aż 300km pochylni i szybów, więc trasa dostępna do zwiedzenia to raptem ułamek tego, co ludzka ręka wytworzyła przez kilkaset lat.




Dodaj komentarz