Tokio: Chiyoda

Chiyoda to centralna dzielnica Tokio, w której centrum znajduje się Pałac Cesarski, otoczony ogrodami, gdzie w okręgu o średnicy kilometra praktycznie nie ma budynków. W wschodniej części dzielnicy, Marunouchi, dla kontrastu pełno jest wieżowców, a obszar ten rozpięty jest pomiędzy terenami pałacu a zbudowanym w stylu historyzującym, stylizowanym na wczesny XX wiek Dworcem Główny Tokio.

Pałac Cesarski to kolejna po Muzeum Ghibli atrakcja, gdzie bilety znikają błyskawicznie – nie ma się co dziwić, bo w tym przypadku są darmowe. Jest jednak nadzieja dla tych, którzy się nie załapali.
Każdego dnia, rozdawane jest pod główną bramą ok. 600 biletów, na zasadzie kto pierwszy ten lepszy – 300 wejściówek o 9:00 i kolejne 300 o 12:30. Ja byłem w kolejce na poranne zwiedzanie o 8:50 i miałem numer 155, ale do 9:00 kolejka urosła już o drugie tyle i na końcu na pewno dla kogoś zabrakło. Samo zwiedzanie zaczyna się dopiero godzinę później, a na teren pałacu można wejść 10-30 minut przed rozpoczęciem, więc przez pół godziny można jeszcze pozwiedzać zewnętrzne ogrody.

Zwiedzanie zaczyna się od krótkiej lekcji historii w specjalnej sali, gdzie zostaniemy podzieleni na mniejsze grupy. Pałac Cesarski to jednak jedno z najnudniejszych miejsc do zwiedzania. Wycieczka jest krótka i generalnie nużąca – przechodzi się główną aleją pod wieżą Fujimi-yagura, gdzie przywita nas szaro-bura Agencja Dworu Cesarskiego (tam przyjmowani są pracownicy dyplomatyczni z innych krajów), oraz przed frontem skromnego Pałacu Cesarskiego (sam cesarz mieszka w głębi; to co widzimy to część z której dwa razy do roku przez pancerną szybę mogą go zobaczyć mieszkańcy w czasie Nowego Roku i urodzin cesarza – obecnie to 2 stycznia i 23 lutego; w te dni na teren może wejść więcej osób).

Następnie wchodzi się przez bramę Nishinomaru na most Nijubashi (który na zdjęciach lepiej wychodzi z ogólnodostępnej części ogrodów zewnętrznych) – i wycieczka zawraca, obchodząc budynek agencji od tyłu, gdzie mamy widok na fosę i mur dawnego pałacu Edo, zamieszkiwany kiedyś przez dynastię Tokugawa. Zamek spłonął niedługo po zmierzchu ery szogunów, a gdy epoka Meiji nastała, resztę systematycznie rozebrano, gdy Edo zmieniło nazwę na Tokio i trwała modernizacja stolicy. Pozostały jedynie trzy obronne wieże. Mijamy jeszcze prywatną stację benzynową cesarza i jego pracowników i na tym kończy się wycieczka. Sam władca mieszka znacznie głębiej w lesie i nie widzimy nawet centymetra jego faktycznej posiadłości, tak samo jak on nie widzi tych kilkunastu limitowanych grup wycieczkowych chodzących codziennie po jego posiadłości.

Zaskoczyła mnie surowość tego miejsca. Choć skromność pałacu na tle bogato zdobionych japońskich świątyń ma swój urok, dla turysty może być rozczarowująca. Szczerze? Jeśli nie jesteście pasjonatami historii Japonii, możecie sobie tę atrakcję odpuścić. Tracenie 2 – 3 godzin na zobaczenie trzech budynków z zewnątrz i kilku sosen to wysoka cena za dość iluzoryczną ekskluzywność. Czułem się jak na najnudniejszej wycieczce szkolnej i chociaż mogę powiedzieć „zwiedzałem obecny Pałac Cesarski w Tokio”, wywrze to wrażenie jedynie na osobach, które tego nudnego spektaklu nie widziały. Można spokojnie zwiedzić tylko zewnętrzną część czy nawet wejść do Wschodnich Ogrodów (zamknięte w piątki!) i wrażenia będą praktycznie takie same (a może i lepsze, bo nie trzeba tyle czekać).

Samo Marunouchi zaskoczyło mnie wysokością budynków – nie byłem nigdy w Nowym Jorku, ale pewnie właśnie tak bym się w nim czuł. Budynki sięgają samego nieba i ciężko je objąć zdjęciem. Pośród drapaczy ukryty jest budynek dworca – musicie uważać, by go nie przegapić, ja bowiem odbijając się od zamkniętej bramy ogrodów Wschodnich poszedłem jedną przecznicę na północ dalej i trafiłem od boku, gdzie budynek ten jest zwykłym metalowym szkieletem i muszę nadrobić przy kolejnej wycieczce.

Pod dworcem znajdują się dwie ważne atrakcje – Character Street, pełne sklepów z gadżetami i figurkami z gier oraz anime, a także Ramen Street, na którym jak sama nazwa mówi możemy skosztować tej popularnej potrawy (ale też innych potraw związanych z ryżem czy makaronem).

Sklepy z Lego, Pokemonami, Shin-chanem, Dragon Ball, One Piece, Hello Kitty i wiele innych to była miła odmiana po dość nudnym centrum tej dzielnicy. Całość to sporo mini-miasteczka znajdujące się pod ziemią na nawet dwie godziny zwiedzania.

Jeśli do południa zwiedzacie Chiyodę, popołudniu najbliżej będzie chyba Minato, wraz z Tokio Tower i Zojo-ji.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *