Fotosprzęt

Przez kolejne lata zmieniał się sprzęt którym robiłem zdjęcia.


Zaczęło się w 2005, od Sony DSC-S90. To mój pierwszy aparat i od razu cyfrówka. Używałem go do końca 2011 i przez ~6 lat nastrzelałem przynajmniej 5000 zdjęć.

Matryca1/2.7” (5,3 x 4,0 mm)
Jasnośćf/2.8-5.2
Ogniskowa6-18mm1)
Rozdzielczość zdjęć4.1 Mpix
1) współczynnik 6,5x; ekwiwalent 39-117mm dla pełnej klatki

To bardzo podstawowy aparat. Jeszcze z czasów, gdy mawiało się, że kupując sprzęt Sony można być pewnym, że wszystko będzie w ich formacie – karta pamięci to oczywiście (droższa) Memory Stick, a kabel do ściągania zdjęć pasował tylko do tej serii aparatów. Co do samej jakości zdjęć – wyświetlane na ekranie ówczesnych ekranów 1024×768 czy w druku 9×13 nie wyglądały źle, ale w skali 1:1 nawet w pełnym słońcu i dobrym oświetleniu szału nie było – sama jednak możliwość otrzymania cyfrowej wersji zdjęć rekompensowała wady – potrzeba by przynajmniej 140 tradycyjnych klisz, żeby zrobić tyle zdjęć, a ich koszt wraz z wywołaniem przekroczyłby znacznie to, co wydałem na kolejny sprzęt…


Na przełomie 2011/2012, po zakończeniu studiów, szarpnąłem się na Sony DSC SLT-A35, czyli po prostu α35 . Na tamte czasy był to całkiem niezły aparat amatorski. Moją pierwszą podróżą w czasie której skorzystałem z tego sprzętu była druga wizyta w Dundee, gdzie zamieszkałem na kolejne pół roku.

MatrycaAPS-C (23,5 x 15,6 mm)
Jasnośćf/3.5-5.6
Ogniskowa18-55mm1)
Rozdzielczość zdjęć16.2 Mpix2)
1) współczynnik 1.5x; ekwiwalent 27-82.5mm dla pełnej klatki
2) z racji, że częściej robiłem zdjęcia na 16:9 zamiast 3:2, faktyczną rozdzielczością było 13.6mpix.

Dodatkowo, po czasie dokupiłem obiektywy:
f/4.5-5.6 55-300mm SAM (82.5-450mm dla FF)
f/1.8 50mm (75mm dla FF)

Służył mi długo, ale doszedł do momentu, w którym jakością dogonił go mój telefon komórkowy 🙂 Nastukałem nim kolejne co najmniej 6500 zdjęć.


W końcu przyszedł więc czas na „porządny” sprzęt, tym razem już zdecydowanie nie amatorski – minęło 20 lat od wejścia w świat zdjęć cyfrowych. W 2025 udało mi się w końcu spełnić marzenie o wyjeździe do Japonii, była to więc świetna okazja do przesiadki – do zakupu zbierałem się kilka miesięcy, bowiem z wszelkich recenzji wynikało, że pozostanie na APS-C nieznacznie poprawi jakość zdjęć, a prawdziwą zmianę poczuję dopiero na pełnej klatce, której ceny zaczynały się dwa razy wyżej. Ostatecznie padło na będący wtedy na dużej promocji (na tyle dużej, że rok później mimo premiery następcy, starszy model nadal nie zszedł do tej ceny), padło na Nikon Z5. Po roku mam nim nastukane już 5000 zdjęć, widać więc, że jestem z niego zadowolony – wcześniej na tyle potrzebowałem 5-10 lat.

Matryca35mm (pełna klatka)
Jasnośćf/4-6.3
Ogniskowa24-50mm
Rozdzielczość zdjęć24.3Mpix

Do tego Nikona posiadam też kilka obiektywów:
– Viltrox AF f/1.8 24mm Z
– 7 Artisans f/2.8 14mm manualny
– Viltrox AF f/4 14mm Z
– Tamron AF f/2.8 28-75mm Z G2
– Nikkor DX f/4.5-6.3 50-250mm* VR
* ekwiwalent 75-375mm, ale crop 1,52 skutkuje zdjęciami 10Mpix, niczym w moim starym Sony

Największą wadą tego modelu są ceny obiektywów – brakuje mi w zestawie jasnego który byłby świetny do robienia zdjęć np. na imprezach (chrzciny, wesela, komunie; czyli – domy, ciemne kościoły, ciemne sale), ale gdy się widzi cenę ~7000zł za NIKKOR Z 24-70mm f/2.8 S… musi wystarczyć to co mam. Na razie wciąż mam wrażenie, że uczę się tego aparatu i jeśli jakieś zdjęcie słabo wyszło, to nie wina sprzętu, a mojego podejścia (kadrowania). Poza tym, mimo braku ogniskowej 24-28 w Tamronie, która eliminuje go ze zdjęć domowych, wydaje się, że w kościołach i na sali całkiem by się sprawdził – ale Viltrox 24 powinien go tutaj uzupełnić.


Poniżej podsumowanie trzech najbardziej podobnych zdjęć z tych trzech aparatów.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *