Jest taki polski film „Dalej, Jazda!” gdzie cierpiąca na sklerozę bohaterka powtarza „Zabierz mnie do Trzech Koron”. Cóż, chociaż ostatecznie tam chodziło o dyskotekę o tej nazwie, prawdziwe Trzy Korony mają w sobie coś takiego, że można by tam wracać. Byłem już w Pieninach trzykrotnie (i zaliczyłem trzy spływy), ale mam takie wrażenie, że to nie był ostatni raz…

Największe klasyki Pienin to oczywiście spływ Dunajcem, zazwyczaj do Szczawnicy, chociaż fajny jest też wariant gdzie wysiadamy przy początku szlaku niebieskiego, skąd łatwiej wrócić na Sokolicę i Trzy Korony. Po drodze można też zobaczyć Zamek Pieniński, a raczej jego ruiny.





W okolicy warto też zwiedzić zamki z obu stron zapory wodnej, czyli Zamek Niedzica (można też w nim nocować) i Zamek w Czorsztynie (tu niestety mamy już tylko ruiny, ale za to lepsze widoki, bo stoi wyżej). Objechanie zbiornika samochodem zajmuje trochę czasu, więc ja zazwyczaj korzystam z opcji popłynięcia statkiem, co przy okazji jest dodatkową atrakcją. Sama zapora wodna w Czorsztynie to oczywiście też świetna atrakcja, a z racji bliskości zamku w tej okolicy utworzyło się małe miasteczko turystyczne, gdzie można coś przekąsić. Kilka kilometrów stąd jest też Stara Wieś Spiska (Spišská Stará Ves) która jest fajnym punktem wjazdowym na Słowację.





Dodaj komentarz