podróże.gnysek.plblog podróżniczy
Mediolan, Como
Europa / Włochy · październik 2026

Mediolan, Como.

Dworzec jak pałac, galeria pełna drogich sklepów, marmurowa katedra, zamek Sforzów i wjazd na Brunate z widokiem aż po Szwajcarię.

Mediolan zaczął się dla nas od Milano Centrale. Trudno uwierzyć, że to dworzec: marmury, rzeźby, sklepione hale i skala, przy której nasze polskie "centralne" wyglądają jak przystanek PKS.

Stamtąd ruszyliśmy do centrum, wprost na Galleria Vittorio Emanuele II, czyli słynną pasaż ze szklanym dachem tuż przy katedrze. Sklepy raczej nie na naszą kieszeń (Prada zaczęła się tu zresztą w 1913), więc ograniczyliśmy się do oglądania, ale samo wnętrze robi wrażenie. Mozaiki na podłodze i kopuła nad głową warte są spaceru.

Na końcu pasażu czeka Duomo di Milano. Ogromna, biała, najeżona iglicami katedra, którą budowano przez prawie sześć wieków i widać, że nikt się nie spieszył. Z bliska każdy centymetr ma jakąś figurkę.

Dalej poszliśmy w stronę Zamku Sforzów i przez Park Sempione. Po tłumach przy katedrze zielony park to ulga. Na końcu alei stoi Arco della Pace, czyli Brama Pokoju, i tam właśnie zakończyliśmy mediolański spacer, trochę tym razem w stylu "na pałę", ale wyszło całkiem nieźle.

Milano Centrale
Milano Centrale
Galleria Vittorio Emanuele II
Galleria Vittorio Emanuele II
Duomo di Milano
Duomo di Milano
Arco della Pace
Arco della Pace
Mediolan, Como
Mediolan, Como

Drugiego dnia pojechaliśmy do Como, nad jezioro. Miasteczko jest urocze, ale prawdziwą atrakcją okazał się wjazd do Brunate. Na górę wwozi się kolejka (formalnie Funicolare), a po kilku minutach jesteśmy ponad jeziorem. 

Widok jest wart każdego euro za bilet: błyszczące w dole jezioro Como, a w oddali zarysy Alp, aż po Szwajcarię. Zjedzenie obiadu z takim widokiem to niezapomniane przeżycie. Turyści nie zapuszczają się tutaj zbyt daleko, więc zwiedzanie pobliskich uliczek, gdy mieszkańcy pochowani są w domach, to jeden z ukrytych diamentów zwiedzania.

Mediolan to miasto, które zwiedza się raczej "do odhaczenia", ale Como i Brunate to miejsca, których szukam w czasie podróży i na pewno w podobne wysokogórskie miasteczka na uboczu jeszcze wyskoczę.